Nie zawsze chodzi o jakość wykonania. Czasem książka może być przeciętna literacko, a film niezbyt wyszukany formalnie – a jednak coś w nich trafia prosto w punkt. Dlaczego?
Być może chodzi o moment. O to, w jakim jesteśmy miejscu w życiu, z jakimi emocjami siadamy do historii, którą ktoś nam opowiada. Czasem wystarczy jedno zdanie, jeden kadr, jedno spojrzenie bohatera, żeby coś w nas kliknęło.
Są też opowieści, które trafiają, bo mówią coś, czego sami nie potrafiliśmy wyrazić. I to właśnie te zostają – nie dlatego, że są doskonałe, ale dlatego, że są nasze.
Jeśli ciekawi Cię, co zostaje po przeczytaniu dobrej książki, zajrzyj do poprzedniego wpisu. Może też masz swoje własne tytuły, które nie dają o sobie zapomnieć?
Historie, które zostają, to nie te najgłośniejsze. To te, które gdzieś w środku robią ciszę.
